Przeznaczenie
mamy we krwi. To ona kieruje naszym losem.
Długo zastanawiałam się, co napisać o tej książce.
Zaskoczyła mnie, zakończenie pozostawiło mnie w dawno niespotykanym,
czytelniczym szoku. Dwa dni zajęło mi przetrawienie informacji, cały czas powtarzałam
tylko: „Jak to? O co chodzi? Jak to mogło się tak skończyć?”. A jednak, właśnie
tak się skończyło.
Uwielbiam każdą serię o walce pomiędzy asasynami a
templariuszami. Ich konflikt sięga odległych lat. Wpajane mądrości i morały
przetrwały wieki, zmieniła się tylko technologia, która pozwala dziś przenieść
się do tamtych czasów i odsłonić tajemnice, które są strzeżone. Każdy chce
przejąć władze, a niezwykłe atrybuty mogą w tym pomóc. Tym razem stawka jest
niezwykle wysoka, Jabłko Edenu nie może trafić w niepowołane ręce. Z pomocą
odkrycia sekretów i zagadek przeszłości, jak zawsze przychodzi Animus.
Callum Lynch, niezwykły pod każdym kątem. Od najmłodszych
lat jego życie jest siatką niespodzianek, które zmieniają małego chłopca w
dorosłego człowieka, walczącego o przetrwanie. Kiedy wraca pewnej nocy do domu,
zastaje zwłoki matki i ojca stojącego nad nią. Kiełkuje w nim agresja i chęć
zemsty, choć nie wszystko, co jest dla niego jasne, było prawdą. Istnieją
zawsze dwie strony medalu, my musimy tylko wybrać tą właściwą.
Kiedy paręnaście lat później Lynch odsiaduje wyrok za
zamordowanie alfonsa i już ma żegnać się z życiem w sali egzekucyjnej, sprawy
nabierają niespodziewanego tempa. Wszystko się zmienia, kiedy budzi się w
Hiszpanii i dzięki Animusowi zostaje przeniesiony do przeszłości i poznaje
swojego przodka, Aguilara de Nerha, asasyna, wyznawcę Credo.
Jak zawsze akcja toczy się w dwóch miejscach,
przeszłości, którą poznajemy dzięki genetycznym wspomnieniom oraz
teraźniejszości. „Assassin’s Creed” jest niezwykłą opowieścią o walce dobra ze
złem, moralności, miłości, zaufaniu, świata pełnego tajemniczości i zwrotów
akcji. Nie wiemy, kto jest dobry, komu zaufać, nie wiemy, kto może wbić nam nóż
w plecy, a kto okaże się pomocny. Musimy cały czas obserwować i liczyć na swój
niezawodny instynkt. Najważniejsze jest odzyskanie Jabłka Edenu, które może
zdziałać wiele dobrego, ale także niezliczoną ilość zła.
Bohaterowie są niezwykli, charakterystyczni i pełni
sprzeczności. Musicie sami się przekonać, dlaczego ukochałam sobie Marię, której
damskiej postaci chciałabym wbić nóż w plecy, kim jest Musso i dlaczego wolę
przeszłość od teraźniejszości. „Assassin’s Creed” zabierze was w świat pełen
walk, brutalności, sekretów i szokujących wydarzeń.
„Działamy
w ciemności, aby służyć światłu.
Jesteśmy asasynami.”
Jak już wspominałam, zakończenie rozwaliło mnie na
łopatki, nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Dzięki temu, uważam, że
książka jest rewelacyjna i każdy fan fantasy, gier, ale także walki dobra ze
złem, powinien ją przeczytać. To obowiązkowa lektura, którą gorąco polecam. Nie
pożałujecie i mam nadzieję, że wywoła u was tak samo wiele sprzecznych odczuć
co u mnie.