Wszyscy mówili mi, że mam to zrobić. Obawiałam się
strasznie, nie wiedziałam jak powinno to wyglądać. Pewnego pięknego,
deszczowego dnia, siedząc u Moni (@onalubi), natchnęło mnie słońce przebijające
się przez warszawskie chmury. Nad głową zapaliła się żarówka jak w bajkach i
byłam gotowa, aby nagrać swój pierwszy, całkowicie spontaniczny filmik.
Więc stanęłam przed aparatem Moni i zaczęłam nawijać o „Buntowniczce
z pustyni”. Bez jakiegokolwiek przygotowania (tylko się pomalowałam, aby nie
straszyć) i zaczęłam mówić. Tak po prostu opowiadać, o czymś co kocham
bezgranicznie. Wyrzuciłam z siebie emocje, które teraz możecie zobaczyć. Bez
zastanowienia, na całkowitym spontanie. Teraz możecie poznać mnie lepiej i moją
prawdziwą naturę. Mam nadzieję, że wam się spodoba J